- Cześć - powiedział Janek - Jak kot?
- Super - uśmiechnęłam się niepewnie.
- Mogę ?
- Pewnie .
Oboje poszliśmy do kuchni gdzie zrobiłam kawę. Po piętnastu minutach usiedliśmy przy stole, we troje i Janek zaczął zdradzać nam szczegóły swoich odwiedzin .
- Mam sprawę - zaczął dosyć poważnie - Chodzi o te zaproszenia , na bal . Sally pewnie nie chce iść z Bill'em więc mogę przekazać komuś jego zaproszenie.
- No iście z tym chamem mi się nie opłaca, ale ... - moja przyjaciółka zająknęła się niepewnie- Mam tylko jedno zaproszenie.
- Jak to jedno - chłopak o mało co nie spadł z krzesła.
- Zaproszenie Bill'a jest u Bill'a. - powiedziała prawie z płaczem w głosie. - Nie mam go i nie będę miała, nie chcę dzwonić do Bill'a . Nie chcę się z nim kontaktować. Nie chcę też , żeby robiła to Rose. Nie chcę.
- Ale musimy odzyskać to zaproszenie- powiedział chłopak .
- Wcale nie musimy - krzyknęła Sall i wybiegła z pomieszczenia.
Ja nie wahając się pobiegłam za przyjaciółką.
- Sally ! Sally ! - krzyczałam lecz ta uciekła w stronę parku . Wróciłam do domu i zaczęłam drzeć się na kolegę. - Po co ją tak naciskałeś ?
- Po prostu ...
- Nie obchodzi mnie Twoje " po prostu" .
- Okej. Ja i tak muszę iść.
- To pa.
Jak On mnie wkurzył. Widział, że .. ach nie ważne .
Postanowiłam poczekać na przyjaciółkę w domu , bo gdybym zaczęła jej szukać sama bym się zgubiła.
Czekanie troszkę mi zaczęło, ponieważ Sally wróciła do domu po północy . Strasznie się o nią martwiłam przez ten czas. Pomyślałam nawet , że zrobi coś głupiego.
Ale na szczęście wróciła cała i zdrowa :D
- Sally !- krzyknęłam z radości .
- Jak ma to zaproszenie to niech ma - zaczęła mówić- Nie obchodzi mnie to, Tam nie jest napisane, że idzie ze mną.
- I dobrze mówisz, a za Janka Cię przepraszam. Jednak idiota z niego - powiedziałam przytulając przyjaciółkę.
Po tym wydarzenie obie położyłyśmy się spać.
Krótkie.
Nie mam weny, ale coś tam nabazgrałam :D
niedziela, 16 lutego 2014
piątek, 7 lutego 2014
21. Ten kot ciągle mnie ratuje :D
.. i przytuliłam go mocno .
Po chwili się odsunęłam .
- Sorry - powiedziałam cicho .
- Spoko - odpowiedział chłopak .
Nastała cisza. Nikt się nie odzywał.
- Rosey ! - krzyknęła nagle Sally- Musimy nakarmić kota . No chodź . !! Laska ! Chcesz, żeby kot Twojej ciotki padł ?
- Co Ty pierdolisz ?
- Marley !
- Marley? Aa ... Marley ! - powiedziałam uśmiechając się. - Ona ma racja. Kot cioci . Zajmuję się nim pod jej nieobecność. W ogóle zostawiłam go na tak długo bez opieki . Pewnie mu smutno . Musimy lecieć . Pa .
I razem z Sally pobiegłyśmy w stronę domu . Tak się bałam ! Co on sobie o mnie pomyślał ? Jeny !!! Sama nie wiem dlaczego to zrobiłam ! Jestem kretynką !!! :D
Gdy byłyśmy już z dala od Janka powiedziałam Sally :
- Laska !! Jesteś zajebista ! Kocham Cię - uśmiechnęłam się do niej szczerze i zaczęłam biec dalej.
- Tak szczerze to gdzie my biegniemy ? - zapytała po czasie moja przyjaciółka .
- Do Marley'a .
- Przecież ja żartowałam - powiedziała Sally śmiejąc się.
- Wiem, a ja nie - uśmiechnęłam się - Ten kot ciągle ratuje mi dupę . Więc mogę poświecić mu troszkę czasu .
- Wariatka .
- To też wiem - uśmiech nie znikał z mojej twarzy . - Co mam robić. Kotek szczęścia.
- No wiesz ? Masz racę.
- Wiem.
Po powrocie do domu zajęłam się kotem . A mianowicie : nakarmiłam go i zabrałam na dwór. Wyglądał na takiego szczęśliwego. Ja też byłam. Z dwóch powodów : wspaniałej przyjaciółki i wspaniałego kota.
Wiem, że przesadzam , ale taka prawda.
Po powrocie do domu Sally siedziała sama w kuchni .
- Coś się stało ? -zapytałam .
- Nie, nie - odpowiedziała.
- Widzę, że coś jest .
- Jak go przytulałaś wyglądałaś na taką szczęśliwą.Tęsknie za Bill'em . Pamiętam jak na niego wpadłam. Nigdy nie zapomnę.
- No bo .. byłam szczęśliwa. Ale ja i on ? Nie pasujemy do siebie. Niestety . - powiedziałam ze smutkiem w głosie. - Domyślam się, że nie zapomnisz. Ale cokolwiek będzie się działo jestem tu dla Ciebie i z Tobą.
- Dziękuję.
Nagle ktoś zapukał do drzwi . Podniosłam się z krzesła i otworzyłam je ...
Dziś na tyle X DD Nie mam pomysłów :D Ale jakiś bzdety nagryzdałam :P
Po chwili się odsunęłam .
- Sorry - powiedziałam cicho .
- Spoko - odpowiedział chłopak .
Nastała cisza. Nikt się nie odzywał.
- Rosey ! - krzyknęła nagle Sally- Musimy nakarmić kota . No chodź . !! Laska ! Chcesz, żeby kot Twojej ciotki padł ?
- Co Ty pierdolisz ?
- Marley !
- Marley? Aa ... Marley ! - powiedziałam uśmiechając się. - Ona ma racja. Kot cioci . Zajmuję się nim pod jej nieobecność. W ogóle zostawiłam go na tak długo bez opieki . Pewnie mu smutno . Musimy lecieć . Pa .
I razem z Sally pobiegłyśmy w stronę domu . Tak się bałam ! Co on sobie o mnie pomyślał ? Jeny !!! Sama nie wiem dlaczego to zrobiłam ! Jestem kretynką !!! :D
Gdy byłyśmy już z dala od Janka powiedziałam Sally :
- Laska !! Jesteś zajebista ! Kocham Cię - uśmiechnęłam się do niej szczerze i zaczęłam biec dalej.
- Tak szczerze to gdzie my biegniemy ? - zapytała po czasie moja przyjaciółka .
- Do Marley'a .
- Przecież ja żartowałam - powiedziała Sally śmiejąc się.
- Wiem, a ja nie - uśmiechnęłam się - Ten kot ciągle ratuje mi dupę . Więc mogę poświecić mu troszkę czasu .
- Wariatka .
- To też wiem - uśmiech nie znikał z mojej twarzy . - Co mam robić. Kotek szczęścia.
- No wiesz ? Masz racę.
- Wiem.
Po powrocie do domu zajęłam się kotem . A mianowicie : nakarmiłam go i zabrałam na dwór. Wyglądał na takiego szczęśliwego. Ja też byłam. Z dwóch powodów : wspaniałej przyjaciółki i wspaniałego kota.
Wiem, że przesadzam , ale taka prawda.
Po powrocie do domu Sally siedziała sama w kuchni .
- Coś się stało ? -zapytałam .
- Nie, nie - odpowiedziała.
- Widzę, że coś jest .
- Jak go przytulałaś wyglądałaś na taką szczęśliwą.Tęsknie za Bill'em . Pamiętam jak na niego wpadłam. Nigdy nie zapomnę.
- No bo .. byłam szczęśliwa. Ale ja i on ? Nie pasujemy do siebie. Niestety . - powiedziałam ze smutkiem w głosie. - Domyślam się, że nie zapomnisz. Ale cokolwiek będzie się działo jestem tu dla Ciebie i z Tobą.
- Dziękuję.
Nagle ktoś zapukał do drzwi . Podniosłam się z krzesła i otworzyłam je ...
Dziś na tyle X DD Nie mam pomysłów :D Ale jakiś bzdety nagryzdałam :P
poniedziałek, 3 lutego 2014
20. Zawszę masz mnie.
Sally wróciła ze swojego spacerku około dwudziestej. Też mi krótki spacer. Ale chociaż powiedziałam w domu , miałam troszkę czasu na przemyślenia i porozmawiałam z panem Kaulitzem. Miło było. Chciałoby się !
- Heeej - krzyknęła Sally wchodząc do domu - Mam coś dla Ciebie.
- No cześć. Co tam długo? Smutno było - uśmiechnęłam się w stronę przyjaciółki.
- Pochodziłam po sklepach. Kupiłam Ci boską kieckę. - Sally podała mi torbę w której była zapakowana sukienka- Przymierz.
Poszłam do łazienki i szybko się w nią odziałam. Wychodząc zaczęłam jak zwykle się nabijać.
- Hello Kitty. Hello Kitty. Look at me . Look at me . - i wpadłam w śmiech .
- Joł kotku - Sally zachichotała- Bosko wyglądasz.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się w jej stronę - Taka sweet podróżniczka se jestem.
- No wyglądasz - i obie zaczęłyśmy się śmieć.
- Chodź coś zjeść - zaproponowałam - Zrobiłam naleśniki.
- Naleśniki !!- krzyknęła dziewczyna - Jak ja kocham Twoje naleśniki - niczym strzała pobiegła do kuchni.
Ja poszłam za nią i szlachetnie usiadłam w mej pięknej sukience.
Nie miałam zamiaru mówić Sally, że był to Bill. Po moim trupie. Wolałam wyciągnąć kilka informacji.
- Musimy pogadać - zaczęłam nadzwyczaj poważnie .
- Co się stało ?
- Chcę dla Ciebie jak najlepiej .. Powiedz mi ... Czy czujesz jeszcze coś do Kaulitza. Tylko szczerze.
- Powiem tak . - przyjaciółka zaczęła się wahać. Była niepewna, ale zaczęła mówić - Tęsknie za nim. Trudno mi zapomnieć po tym jak go kochałam. Jeszcze to nasze ostatnie spotkanie. On dla mnie nie istnieje. To koniec. Nie chcę już pamiętać.
- Wiesz, że zawszę możesz na mnie polegać?
- To mnie trzyma przy życiu .
Kolejnego dnia rano ktoś zapukał do drzwi . Zdziwiona poszłam je otworzyć. Modliłam się byle to nie był Bill. Na szczęście nie.
- Hej - powiedział Janek.
- Cześć . - uśmiechnęłam się do niego .
- Masz dziś czas ? - zapytał- Chcę Ci coś pokazać.
- No .. okej - powiedziałam niepewnie - Ale Sally idzie z nami . !
- Spoko.
Po jakiejś pół godziny Janek, ja i Sally ruszyliśmy w drogę. Niestety droga była długa , przechodzona na pieszo , ale warto było.
- O Jeny !! - krzyknęłam ze zdumieniem - Stary most. Przychodziłam tu z rodzicami , gdy jeszcze mieli dla mnie czas. Tu jest zajebiście - chodziłam i rozglądałam się po okolicy .
- Wiedziałem, że Ci się spodoba - powiedział Janek uśmiechając się do mnie.
Ja podeszłam i przytuliłam go mocno .
Okeej. Wreszcie napisałam X DD Tak się cieszę, że to napisałam ;D Mam nadzieję, że się spodoba;>
Oczywiście dla czytelniczek mojego bloga : Oli i Natalii ♥
Paa < 333
- Heeej - krzyknęła Sally wchodząc do domu - Mam coś dla Ciebie.
- No cześć. Co tam długo? Smutno było - uśmiechnęłam się w stronę przyjaciółki.
- Pochodziłam po sklepach. Kupiłam Ci boską kieckę. - Sally podała mi torbę w której była zapakowana sukienka- Przymierz.
Poszłam do łazienki i szybko się w nią odziałam. Wychodząc zaczęłam jak zwykle się nabijać.
- Hello Kitty. Hello Kitty. Look at me . Look at me . - i wpadłam w śmiech .
- Joł kotku - Sally zachichotała- Bosko wyglądasz.
- Dziękuję. - uśmiechnęłam się w jej stronę - Taka sweet podróżniczka se jestem.
- No wyglądasz - i obie zaczęłyśmy się śmieć.
- Chodź coś zjeść - zaproponowałam - Zrobiłam naleśniki.
- Naleśniki !!- krzyknęła dziewczyna - Jak ja kocham Twoje naleśniki - niczym strzała pobiegła do kuchni.
Ja poszłam za nią i szlachetnie usiadłam w mej pięknej sukience.
Nie miałam zamiaru mówić Sally, że był to Bill. Po moim trupie. Wolałam wyciągnąć kilka informacji.
- Musimy pogadać - zaczęłam nadzwyczaj poważnie .
- Co się stało ?
- Chcę dla Ciebie jak najlepiej .. Powiedz mi ... Czy czujesz jeszcze coś do Kaulitza. Tylko szczerze.
- Powiem tak . - przyjaciółka zaczęła się wahać. Była niepewna, ale zaczęła mówić - Tęsknie za nim. Trudno mi zapomnieć po tym jak go kochałam. Jeszcze to nasze ostatnie spotkanie. On dla mnie nie istnieje. To koniec. Nie chcę już pamiętać.
- Wiesz, że zawszę możesz na mnie polegać?
- To mnie trzyma przy życiu .
Kolejnego dnia rano ktoś zapukał do drzwi . Zdziwiona poszłam je otworzyć. Modliłam się byle to nie był Bill. Na szczęście nie.
- Hej - powiedział Janek.
- Cześć . - uśmiechnęłam się do niego .
- Masz dziś czas ? - zapytał- Chcę Ci coś pokazać.
- No .. okej - powiedziałam niepewnie - Ale Sally idzie z nami . !
- Spoko.
Po jakiejś pół godziny Janek, ja i Sally ruszyliśmy w drogę. Niestety droga była długa , przechodzona na pieszo , ale warto było.
- O Jeny !! - krzyknęłam ze zdumieniem - Stary most. Przychodziłam tu z rodzicami , gdy jeszcze mieli dla mnie czas. Tu jest zajebiście - chodziłam i rozglądałam się po okolicy .
- Wiedziałem, że Ci się spodoba - powiedział Janek uśmiechając się do mnie.
Ja podeszłam i przytuliłam go mocno .
Okeej. Wreszcie napisałam X DD Tak się cieszę, że to napisałam ;D Mam nadzieję, że się spodoba;>
Oczywiście dla czytelniczek mojego bloga : Oli i Natalii ♥
Paa < 333
niedziela, 2 lutego 2014
19. Czego tu nie rozumieć ?
Kolejnego dnia rano , przy śniadaniu Sally mi się ciągle przyglądała i pytała czy na pewno nic się nie stało.
- Jest okej - powtarzałam, chyba wiarygodnie - Nic mi nie jest .
- Pewna jesteś ?
- Och. Taak !!! - krzyknęłam i przytuliłam przyjaciółkę.- Miło , że się tak o mnie troszczysz - uśmiechnęłam się w jej stronę.
- Od tego mnie masz - zachichotała
- A Ty mnie - uśmiechnęłam się i tak niczego sobie zapytałam- A jak z Bill'em ? Z tym, że Go spotkałaś ?
- A jak ma być - zapytała ciągle uśmiechnięta - Byłam sobie z nim , kochałam go , teraz nienawidzę. Proste.
- No niby tak. Ale nic nie wróciło, wczoraj . ?
- Nienawiść się powiększyła. Jedynie.
- Aha. A tęsknisz ?
- Ni- zaczęła się wahać i momentalnie zmieniła temat - Ja idę na spacer do miasta . Idziesz ?
- Odpowiesz ?
- Ale co?
- Nic.
- To idziesz ?
- Nie dziś. Źle się czuję - oczywiście skłamałam. Chciałam iść z przyjaciółką, ale po tej dyskotece wolałam zostać sama w domu .
- Okej. Pa - powiedziała Sall i wyskoczyła z domu .
Czemu mi nie odpowiedziała ? Zrozumiałabym wszystko .Nawet jeśli tęskni. Zrozumiałabym i koniec . Ale ona chce ociec. Tak .. jak ja. Jeny !!
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi
- Zapomniałaś czegoś ? - zapytałam otwierając drzwi. W nich ukazał się szanowny pan Bill Kaulitz.
- Nie ma Sally ? -zapytał z powagą.
- Nie ma, a nawet jak by była to bym jej tu nie przyprowadziła- uśmiechnęłam się w jego stronę.
- A kiedy będzie?
- Nie wiem, a nawet jak bym wiedziała to bym nie powiedziała.
- Rosalie ! Skończ już te gierki .
- To Ty cały czas grasz .
- Ja ? -zdziwił się chłopak.
- Tak TY. Grasz na dwa fronty .
- To nie jest tak.
- Nie wcale !
- Ty nic nie rozumiesz.
- Rozumiem. Ty nie kochasz Sally, ona nie kocha Ciebie. Koniec.
- Kłamiesz. Ty zawszę kłamiesz.
- Chodzi o to , że Ty kłamiesz .
- Śmieszna jesteś .
- Ty jesteś śmieszny . Pa, pa . Stoisz w drzwiach , nie muszę pokazywać - uśmiechnęłam się i je zamknęłam.
Co za debil . Czy on nie rozumie , że skrzywdził moją przyjaciółkę i powinien zostawić ją w świętym spokoju ? Czy to takie trudne. Czego można tu nie rozumieć.
- Powiedz jej , że byłem- odszedł.
Doobra. Tak sobie napisałam. Mam fryje , więc rozdziały powinny pojawić się częściej ;D Yeah ! ♥
Dla Oli i Natalii < 33
Bay ;D
- Jest okej - powtarzałam, chyba wiarygodnie - Nic mi nie jest .
- Pewna jesteś ?
- Och. Taak !!! - krzyknęłam i przytuliłam przyjaciółkę.- Miło , że się tak o mnie troszczysz - uśmiechnęłam się w jej stronę.
- Od tego mnie masz - zachichotała
- A Ty mnie - uśmiechnęłam się i tak niczego sobie zapytałam- A jak z Bill'em ? Z tym, że Go spotkałaś ?
- A jak ma być - zapytała ciągle uśmiechnięta - Byłam sobie z nim , kochałam go , teraz nienawidzę. Proste.
- No niby tak. Ale nic nie wróciło, wczoraj . ?
- Nienawiść się powiększyła. Jedynie.
- Aha. A tęsknisz ?
- Ni- zaczęła się wahać i momentalnie zmieniła temat - Ja idę na spacer do miasta . Idziesz ?
- Odpowiesz ?
- Ale co?
- Nic.
- To idziesz ?
- Nie dziś. Źle się czuję - oczywiście skłamałam. Chciałam iść z przyjaciółką, ale po tej dyskotece wolałam zostać sama w domu .
- Okej. Pa - powiedziała Sall i wyskoczyła z domu .
Czemu mi nie odpowiedziała ? Zrozumiałabym wszystko .Nawet jeśli tęskni. Zrozumiałabym i koniec . Ale ona chce ociec. Tak .. jak ja. Jeny !!
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi
- Zapomniałaś czegoś ? - zapytałam otwierając drzwi. W nich ukazał się szanowny pan Bill Kaulitz.
- Nie ma Sally ? -zapytał z powagą.
- Nie ma, a nawet jak by była to bym jej tu nie przyprowadziła- uśmiechnęłam się w jego stronę.
- A kiedy będzie?
- Nie wiem, a nawet jak bym wiedziała to bym nie powiedziała.
- Rosalie ! Skończ już te gierki .
- To Ty cały czas grasz .
- Ja ? -zdziwił się chłopak.
- Tak TY. Grasz na dwa fronty .
- To nie jest tak.
- Nie wcale !
- Ty nic nie rozumiesz.
- Rozumiem. Ty nie kochasz Sally, ona nie kocha Ciebie. Koniec.
- Kłamiesz. Ty zawszę kłamiesz.
- Chodzi o to , że Ty kłamiesz .
- Śmieszna jesteś .
- Ty jesteś śmieszny . Pa, pa . Stoisz w drzwiach , nie muszę pokazywać - uśmiechnęłam się i je zamknęłam.
Co za debil . Czy on nie rozumie , że skrzywdził moją przyjaciółkę i powinien zostawić ją w świętym spokoju ? Czy to takie trudne. Czego można tu nie rozumieć.
- Powiedz jej , że byłem- odszedł.
Doobra. Tak sobie napisałam. Mam fryje , więc rozdziały powinny pojawić się częściej ;D Yeah ! ♥
Dla Oli i Natalii < 33
Bay ;D
Subskrybuj:
Posty (Atom)





